Jak to się stało, że ludzie kojarzeni przez dekady z ulicznymi burdami, subkulturą skinheadów, szarymi blokowiskami i marginesem debaty publicznej dziś zasiadają w parlamencie, decydują o kształcie ustaw i stają się pożądanym koalicjantem dla partii władzy? Na to pytanie w swoim głośnym reportażu śledczym „Narodowcy. Z ulic na szczyty władzy” odpowiada Mariusz Sepioło. To publikacja z gatunku literatury faktu, którą pochłania się jednym tchem niczym rasowy thriller polityczny, z tą bolesną różnicą, że każdy jej rozdział dział się i dzieje naprawdę.
Kronika radykalnej transformacji: od glanów do krojonych na miarę garniturów
Główna oś konstrukcyjna książki opiera się na drobiazgowym odtworzeniu procesu ewolucji polskich środowisk nacjonalistycznych – od wczesnych lat 90. po współczesność. Sepioło cofa się do korzeni: do piwnicznych sal treningowych, koncertów kapel spod znaku RAC (Rock Against Communism), brutalnych polowań na squattersów i anarchistów oraz subkultury skupionej wokół zine’ów i kaset magnetofonowych. Pokazuje ponure, posttransformacyjne realia Polski B, w których bezrobocie, poczucie braku perspektyw i szarzyzna stanowiły idealną pożywkę dla radykalnych ideologii.
Najciekawsza partia reportażu zaczyna się jednak w momencie, gdy ruch zaczyna przechodzić profesjonalizację. Autor precyzyjnie rozkłada na czynniki pierwsze wieloletni proces „odszczurzania wizerunku”. Agresywne symbole, flexy i kominiarki zostały zamienione na eleganckie koszule, marynarki i gładki język marketingu politycznego. Sepioło bezlitośnie obnaża hipokryzję tego kamuflażu: demonstruje, jak pod płaszczykiem troski o rodzinę, wolny rynek czy tradycyjne wartości wciąż pulsują te same resentymenty, ksenofobia i marzenie o państwie jednolitym etnicznie i światopoglądowo.
Śledztwo wewnątrz środowiska: Ludzie, frakcje i zderzenie światów
Największą siłą warsztatową Sepioło jest to, że nie zadowolił się pisaniem zza bezpiecznego biurka i analizowaniem nagrań z telewizji. Książka jest efektem bezpośrednich rozmów, obserwacji i wniknięcia w to niejednorodne uniwersum. Autor rozmawia z pierwszoplanowymi postaciami – m.in. Krzysztofem Bosakiem czy Robertem Bąkiewiczem – ale równie dużo miejsca poświęca szeregowym działaczom:
- Mozaika ideologiczna: Sepioło burzy stereotyp, że narodowcy to monolit. Obok ortodoksyjnych tradycjonalistów katolickich portretuje neopogan odrzucających chrześcijaństwo, zafascynowanych słowiańskością, a także wolnorynkowych pragmatyków, dla których sojusz z radykalną prawicą to czysta kalkulacja wyborcza.
- Perspektywa oporu: dziennikarz oddaje głos także drugiej stronie – wieloletnim badaczom skrajnej prawicy (m.in. ze Stowarzyszenia „Nigdy Więcej”), działaczom antyfaszystowskim oraz ofiarom przemocy z lat 90. i dwutysięcznych. Ta polifoniczność sprawia, że czytelnik widzi pełny koszt społeczny rosnącej w siłę fali.
- Przemiana jednostek: znakomicie wypadają rozdziały poświęcone dawnym radykałom, którzy po latach zerwali ze środowiskiem. Ich spowiedzi pokazują sektowy wręcz charakter organizacji narodowych, mechanizm manipulacji młodymi ludźmi oraz psychologiczny koszt próby powrotu do „normalnego” społeczeństwa.
Pieniądze, instytucje i Marsz Niepodległości
Sepioło, jako doświadczony dziennikarz śledczy, nie poprzestaje na badaniu ideologii; idzie szlakiem pieniędzy i politycznych powiązań. Kluczowym elementem książki jest analiza tego, jak środowiska narodowe w ostatnich latach zdołały podpiąć się pod kroplówkę publicznych finansów. Milionowe dotacje z rządowych funduszy (np. Funduszu Patriotycznego), zakup nieruchomości pod szyldem organizacji pozarządowych czy tworzenie własnych mediów i straży – to wszystko autor opisuje z chłodną, dokumentalną precyzją.
Osobnym, fundamentalnym bohaterem książki jest Marsz Niepodległości. Autor pokazuje, jak z niewielkiego, pełnego starć z policją pochodu marginalnych grup stworzono potężną platformę tożsamościową – swoisty rytuał założycielski współczesnego polskiego nacjonalizmu, który zmusił polityczny mainstream do uległości i legitymizacji haseł dotąd nieakceptowalnych.
Dlaczego to lektura obowiązkowa?
Styl Mariusza Sepioło cechuje nerw, reporterki konkret i umiejętność budowania napięcia. Choć autor nie ukrywa swoich obaw wobec postępującej radykalizacji życia publicznego, unika histerycznego tonu. Pozwala mówić faktom, cytatom i dokumentom.
„Narodowcy. Z ulic na szczyty władzy” to książka alarmująca, ale przede wszystkim demaskatorska. Tłumaczy skomplikowane zjawisko socjologiczne w sposób przystępny i porywający, nie popadając przy tym w publicystyczne uproszczenia. To reportaż, który otwiera oczy na to, jak cienka jest granica między politycznym folklorem a zdobyciem realnego wpływu na losy państwa – lektura, która zostaje w głowie na długo po przewróceniu ostatniej strony.