Książka Jasona Stanleya, profesora filozofii na Uniwersytecie Yale, nie jest kolejną historyczną monografią reżimów międzywojennych, lecz traktatem z zakresu pragmatyki języka i dynamiki dyskursu publicznego. Punktem wyjścia dla autora jest rozróżnienie pomiędzy faszystowskim państwem a „faszystowską polityką”. Naród nie musi bowiem tworzyć obozów koncentracyjnych ani formalnie obalać konstytucji, by w strukturach jego życia politycznego zaczęły dominować mechanizmy właściwe retoryce faszystowskiej. W perspektywie politologicznej najistotniejszy jest tu wektor analityczny: Stanley dekonstruuje faszyzm jako technikę zdobywania i utrzymywania władzy opartą na radykalnym, manichejskim podziale wspólnoty na „nas” i „ich”.
Struktura książki opiera się na katalogu dziesięciu fundamentalnych filarów faszystowskiej taktyki. Wśród nich kluczową rolę odgrywa budowanie mitu utraconej, wyidealizowanej przeszłości narodowej, antyintelektualizm wymierzony w uniwersytety i niezależną naukę, systemowa dezinformacja oraz narzucanie hierarchii naturalnej zamiast demokratycznej równości obywatelskiej. Stanley z dużą wnikliwością lingwistyczną pokazuje, jak język propagandy zawłaszcza i korumpuje demokratyczne pojęcia – wolność słowa zaczyna służyć ochronie mowy nienawiści, a apel o sprawiedliwość zostaje przekształcony w obronę „rdzennej” większości przed rzekomą agresją mniejszości i obcych.
Architektura wroga i pragmatyka politycznego strachu
Z punktu widzenia teorii polityki i komunikowania publicznego, największą wartością pracy Stanleya jest obnażenie procesu normalizacji nieliberalnych praktyk. Faszyzacja przestrzeni publicznej nie dokonuje się gwałtownym przewrotem, lecz stopniowym przesuwaniem granic dyskursu (okna Overtonowskich możliwości). Wykorzystując teorie paniki moralnej, autor ilustruje, jak cyniczne elity polityczne w USA, Europie Środkowej czy Indiach kanalizują lęki socjoekonomiczne obywateli w nienawiść kulturową i rasową. Obcy – czy to uchodźca, mniejszość seksualna, czy kosmopolityczny intelektualista – staje się egzystencjalnym zagrożeniem dla przetrwania narodu, co w oczach zwolenników usprawiedliwia demontaż bezpieczników konstytucyjnych i instytucji kontrolnych.
Szczególnie celna jest diagnoza zjawiska podważania wspólnego uniwersum faktów. W ujęciu Stanleya faszystowska taktyka dąży do zniszczenia pojęcia obiektywnej prawdy na rzecz cynizmu: skoro wszyscy kłamią, wygrywa ten, kto głośniej krzyczy w obronie „naszych”. W warunkach zmediatyzowanej infosfery i algorytmicznych baniek informacyjnych mechanizm ten staje się samonapędzającą się machiną polaryzacji afektywnej. Prowadzi to wprost do sytuacji, w której jakakolwiek racjonalna deliberacja programowa ustępuje miejsca lojalności plemiennej.
Publicystyczna przesada czy pożyteczna aparatura pojęciowa?
Pomimo niewątpliwej przenikliwości diagnostycznej, politolog musi odnotować poważne słabości metodologiczne książki. Najcięższym zarzutem pozostaje elastyczność i nadmierna pojemność definicyjna stosowanego przez Stanleya pojęcia „polityki faszystowskiej”. Wrzucając do jednego worka historyczny narodowy socjalizm, włoski faszyzm, prezydenturę Donalda Trumpa, rządy Viktora Orbána, Prawa i Sprawiedliwości w Polsce czy nacjonalizm Narendry Modiego, autor ryzykuje zatarciem fundamentalnych różnic ustrojowych, instytucjonalnych i doktrynalnych. To, co politologia precyzyjnie klasyfikuje jako prawicowy populizm, nieliberalizm (illiberal democracy) czy system hybrydowy, u Stanleya niemal automatycznie zyskuje łatkę faszyzmu.
Tego rodzaju redukcjonizm osłabia siłę oddziaływania pracy na gruncie rygorystycznych nauk społecznych. Czytelnik może odnieść wrażenie, że każdy przejaw konserwatyzmu kulturowego, sceptycyzmu wobec globalizacji czy troski o spójność narodową zostaje przez autora zinterpretowany jako wstęp do faszystowskiego terroru. Niemniej jednak, traktowany jako esej ostrzegawczy i studium retoryki wykluczenia, tekst Stanleya pozostaje lekturą fundamentalną. Nawet jeśli uznamy kategorię „faszyzmu” za pojęciowo przedobrzoną, dekonstrukcja mechanizmów polaryzacji typu „my kontra oni” dostarcza precyzyjnych narzędzi do badania współczesnego kryzysu demokracji liberalnych.